
Był to protest jeden z kilkudziesięciu, który zorganizowała w tamtym czasie Justyna Socha. Byli tam z nami Korwin-Mikke i Braun. Z polityków, nie widziałem więcej nikogo. Potraktowano nas gazem, rozpędzono jak bydło, a następnie zamknięto w kordonie. Każdy z nas był po kilka razy spisywany jak przestępca. Dowożono oddziały policji, stały też polewaczki, ale utknęły przed schodami. Zatrzymano prawie 300 osób. Rozwieziono ich po okolicy, a nawet do Łodzi.
A wszystko dlatego, że chcieliśmy wolności, chcieliśmy móc się wypowiedzieć.